Rozdział III

Hej, właśnie skończyłam pisać kolejny rozdział. Moim zdaniem nie jest zbytnio ekscytujący (czyt. jest nudny), ale to taki przedsmak kolejnej części :) Bardzo dziękuję Wam za komentarze, a teraz zapraszam do lektury.

Rozdział III

 - Szefie, coś się stało ? – zapytałem, gdy ten prowadził mnie w stronę wyjścia. Po jego minie wywnioskowałem, że coś jest nie tak.

- Ktoś chciałby cię zobaczyć – odpowiedział po chwili, a na jego twarzy pojawił się dziwny grymas. Nie wiedziałem, o co tak naprawdę mu chodzi. Był jakiś dziwny, jakby coś go trapiło. Po chwili staliśmy już na sztucznej, betonowej krze. Mieliśmy bardzo ładną pogodę, jak na ten miesiąc. Słońce świeciło intensywnie, przez co musiałem mrużyć oczy.

- Poruczniku Kowalski, dobrze was widzieć – usłyszałem nieznany mi głos.

- My się znamy ? – zapytałem, obracając się. Umilkłem, gdy zobaczyłem do kogo mówiłem. – Generale… – mruknąłem, a pod moimi piórami pojawił się krwisty rumieniec. Stałem w miejscu, zastanawiając się, jak naprawić swój błąd, ale on widocznie nie zwrócił na to uwagi.

- Gratuluję – odparł i uścisnął moje skrzydło. Spojrzałem na niego pytającym wzrokiem.

- Przepraszam proszę pana, ale chyba nie do końca wiem, czym sobie na to zasłużyłem. – Ten uśmiechnął się pogodnie.

- Jeden z zespołów pilnie potrzebuje nowego dowódcy, a wy, Kowalski, świetnie się do tego nadajecie – wyjaśnił, jakby to była najzwyklejsza rzecz na ziemi. – Tak więc gratuluje poruczniku. A po chwili dodał – Tak właściwie, to kapitanie.

- Szefie, co się dzieje ? – zapytał zaspany Szeregowy, który uciął sobie krótką drzemkę. Za nim wyszedł Rico, równie zdezorientowany co jego kolega. Skipper wziął głęboki oddech.

- Panowie – zaczął melancholijnym głosem. – Nasz kolega Kowalski, właśnie awansował na stanowisko kapitana – powiedział.  Wyraźnie zszokowane pingwiny spojrzały się na niego, a następnie na mnie.

- Generale, ale ja nie mogę się na to zgodzić. -Ten jednak odpowiedział już nieco surowiej:

- Nie chcę nawet tego słuchać, żołnierzu, to jest rozkaz. Dobrze wiecie, że jest nas coraz mniej, a nasi nowi rekruci potrzebują doświadczonego przywódcy – mówił.

- Spakujcie się i pożegnajcie z oddziałem, wieczorem przyślę po was moich zastępców. – Po tych słowach, sprawdził czy w okolicy nie ma żadnych ludzi, po czym przeskoczył przez poręcz ogrodzenia.

- Życzę wam miłego dnia – powiedział i oddalił się.

Sam nie wiedziałem, co mam powiedzieć. To tutaj miałem najlepszych przyjaciół, dom, rodzinę. Nie musiałem się specjalnie przyglądać, żeby zobaczyć, jak młody Szeregowy ociera łzy. Skipper jako pierwszy postanowił zadziałać. Podszedł do mnie i położył skrzydło na ramieniu.

- Kowalski, głowa do góry, to dla was prawdziwa szansa – powiedział, w głębi wiedząc, że takie gadanie jest nic nie warte. – Poza tym będziemy cię odwiedzać.

Młodzik zdążył się już rozpłakać.

- Weźcie się ogarnijcie, Szeregowy – skarcił go.

Biedak zamilkł, cicho pociągając nosem. Zrobiło mi się go żal.

- Szefie, niech szef nie będzie dla niego taki surowy – podszedłem do niego i pogłaskałem go po głowie.

- Nie martw się, przecież nie wyjeżdżam na zawsze. – Ku mojemu zdziwieniu, pingwin przytulił mnie i wybuchł płaczem. W jego ślady poszedł Rico, a mi zrobił się smutno.

- Panowie, my nie płaczemy – mruknął Skipper, jednak i jego głos zdawał się nieco chwiejny.

- Powinniśmy cieszyć się z sukcesu Kowalskiego – wydukał, mrugając powiekami. – Myślcie o czymś męskim, o monster truckach i ciężarach – powiedział, po czym rozpłakał się jak dziecko.

Ja jako jedyny powstrzymałem się od nadmiernego okazywania uczuć, co nie znaczyło, że nic nie czułem. Wiedziałem, że to będzie jedna z najtrudniejszych rzeczy w moim życiu. Wprawdzie zawsze chciałem zostać dowódcą, gdzieś w głębi o tym marzyłem, jednak gdy moje pragnienia się spełniły, poczułem, że to zbyt wiele i nie dam sobie rady. Jednak nie miałem wyjścia, wiedziałem jaki jest generał i jak bardzo źle znosi niesubordynację. Nie zostało mi nic innego jak zaryzykować.

***

Zegar wybił godzinę 21:30. Staliśmy przed bramą, patrząc jak kilka obcych pingwinów pakuje moje rzeczy do auta. Staliśmy w zupełnej ciszy. Kilka minut później, wsiadłem do środka, bez żadnego słowa. Nic dziwnego, nie były nam one potrzebne, żeby wyrazić, co teraz czuliśmy. Przez cały czas patrzyłem przez okno, nawet gdy drużyna zniknęła mi z oczu. Skuliłem się na siedzeniu jak małe dziecko. Do oczu napłynęły mi łzy. Nie minęło nawet pięć minut, a ja już za nimi tęskniłem.

W skrzydłach trzymałem mapę mojego nowego zoo i zdjęcie drużyny, którą będę dowodził. Przedstawiało ono trójkę młodszych ode mnie osób. Z tyłu fotografii był załączony krótki opis każdej z nich. Oddział składał się z dwóch mężczyzn i dziewczyny – 23-letniego Svena, 21-letniej Olivii i najmłodszego Maksymiliana. Wyglądali całkiem zwyczajnie, nie odznaczali się niczym szczególnym. Olivia interesowała się fotografią, Maks uprawiał sporty ekstremalne (zapewne nie tak ekstremalne jak Rico), a Sven w wolnym czasie gotował. Zastanawiałem się, jak mnie przyjmą. Podobno ich poprzedni przywódca miał wypadek i nie był w stanie dalej pełnić swojej funkcji.

- Pewnie czują się tak jak ja teraz – szepnąłem sam do siebie, do końca nie wiedząc nawet, że powiedziałem to na głos. Bałem się tego spotkania. Brakowało mi wszystkich możliwych cech przywódczych.

Położyłem głowę na oparciu i zamknąłem oczy. Przez to całe zamieszanie zapomniałem o ostatniej przygodzie z kranem, migrenie i grypie, w głowie miałem tylko trójkę pingwinów, z którymi za chwilę miałem się spotkać. Z nerwów rozbolał mnie brzuch. Usłyszałem rozmowę dwóch pingwinów, zajmujących miejsce z przodu auta.

- Co jest z tym radiem ? Nie chce złapać żadnej stacji…

 C.D.N.

4 Komentarze

  1. Ohh, cóż za wzruszający fragment…
    Omal się nie rozpłakałam xDD
    Wcale nie było tak nudno, zapewniłaś nam solidną dawkę emocji.
    Żałuję, że nie będzie na razie reszty oddziału, ale jestem ciekawa, jaka okaże się nowa drużyna Kowalskiego ;p
    Nie zauważyłam błędów ;P
    Z niecierpliwością czekam na więcej ;D

  2. Kowalski dowódcą? Nie, no super!
    „- Powinniśmy cieszyć się z sukcesu Kowalskiego – wydukał, mrugając powiekami. – Myślcie o czymś męskim, o monster truckach i ciężarach – powiedział, po czym rozpłakał się jak dziecko.” – to był zdecydowanie najlepszy fragment.
    Trochę szkoda, że nie będzie reszty pingwinów, ale nowa drużyna też na pewno będzie fajna.

  3. To się nazywa powiew świeżości :)
    Szkoda tylko że Kowalski opuścił zoo i oddział :(
    Ale z drugiej strony został kapitanem więc jest awans :)
    Ale i tak będę tu zaglądać i komentować każdą notkę ;)
    Zgadzam się z pozostałymi, wzruszająca notka.
    Czekam na nową notkę :D
    Gabi

  4. Nudna notka ?! Co Ty gadasz, ona jest chyba najważniejsza ze wszystkich ! Kowalski się przeprowadza, zostaje generałem i to jest nudne ?
    Zaczynam podejrzewać, że gdy Kowalski się źle czuje psują się urządzenia elektroniczne. Tylko że woda i śrubokręt mi tu nie pasują. Naprawdę się głowię, prawie jak Sherlock !

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.